O Meghan Markle można powiedzieć wiele (tak jak o jej zbliżającym się ślubie z księciem Harrym: zaręczynach, dacie ślubu, a nawet sukience przyszłej panny młodej). Można ją lubić lub nie, natomiast jedno jest pewne – niewiele osób z najbliższego otoczenia rodziny królewskiej ma taką zdolność skupiania na sobie uwagi, jak ona.

Nie tak dawno, bo przed świętami, królowa Elżbieta specjalnie dla niej nagięła etykietę dworską, by Meghan mogła spędzić Boże Narodzenie w towarzystwie księcia Harry'ego, mimo iż zgodnie z protokołem ten przywilej przysługiwałby jej dopiero po ślubie. Dodatkowo, że względu na stan zdrowia 96-letniego księcia Filipa okres narzeczeństwa w tej pary został skrócony do minimum. O co chodzi tym razem?

O to, kto poprowadzi bohaterkę Suits do ołtarza. Co do szczegółów samej ceremonii, wiadomo na pewno, że druhną Meghan nie będzie Kate Middleton – zgodnie z tradycją ta rola przypada w udziale siostrze panny młodej lub jej przyjaciółce, która dodatkowo jest panną. Czy więc tradycji stanie się zadość? Nic na to nie wskazuje – zgodnie z doniesieniami prasy zagranicznej osobą, która przeprowadzi Meghan po ślubnym kobiercu przed złożeniem ślubnej przysięgi nie będzie jej ojciec Thomas Markle, ale matka. Doria Regland i jej mąż rozstali się, gdy córka miała 6 lat, jednak wszystko wskazuje na to, że to właśnie z nią aktorkę łączy szczególna bliskość i to ona zostanie uhonorowana w trakcie ceremonii zaślubin.

Pałac Kensington nie potwierdził jeszcze tych informacji. Mimo że rodzice Markle po zaręczynach wydali wspólne oświadczenie, mówi się że Thomas Markle jest raczej nieobecny w życiu córki, dlatego skłanialibyśmy się ku wersji z mamą u boku panny młodej. Jakoś nam to do Meghan pasuje.