Hasło Jesteś tym, co jesz, choć nie jest może naszym ulubionym sloganem, ma w sobie sporo prawdy. Idąc dalej tym tropem, nie można uciec od stwierdzenia, że nasza skóra jako organ o największej powierzchni, działa jak papierek lakmusowy i bezlitośnie ujawnia, kiedy i z czym konkretnie sobie pofolgowaliśmy. I nie trzeba mieć doktoratu z medycyny ani kosmetologii, żeby gołym okiem dostrzec efekty przedłużonego weekendu czy fast foodowego maratonu; nadmiar cukru, tłuszcze trans, a w dłuższej perspektywie także brak witamin i minerałów dosłownie kładą się cieniem na naszej cerze.  

Cienie i opuchnięcia pod oczami, ziemista cera, rumień – można zasłonić się wymówką, że taka nasza uroda i grunt to samoakceptacja, albo nieznacznie (no dobrze, radykalnie) zmodyfikować swoje codzienne menu. Efekty będą widoczne niemal od ręki! Na co się decydujecie?